Nasz dzisiejszy gość jest jednym z tych RC maniaków, którzy „szaleją” na punkcie swojego samochodu. Jak to jest w ogóle możliwe, że jego Jeep wygląda jak nowy ZA KAŻDYM RAZEM jak przyjeżdża na spotkanie??

jest również jednym z tych „szalonych” RC maniaków, którzy potrafią godzinami jeździć po jednej stercie błota lub kamieni 😉 I mu się to nie nudzi. NIGDY! To samo z przebudową modelu – co chwilę jest w nim coś nowego czy zmienionego 😉

Z ogromną przyjemnością prezentujemy Wam odpowiedzi na nasze „5 questions to:..” od kogoś, z kim spędzanie czasu jest czystą przyjemnością, kto ma świetne poczucie humoru (sarkazm jest oznaką inteligencji, prawda? 😉 ) i jest po prostu jedyny w swoim rodzaju (jak jego samochód i części, które w niego wkłada 😉 ). Panie i Panowie – RaDeK MaŁy! 😀

1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z samochodami zdalnie sterowanymi i jaki był Twój pierwszy RCek?

Moja przygoda zaczęła się ponad 30 lat temu… Chyba w podstawówce o ile dobrze pamiętam. Mój pierwszy zdalnie sterowany samochód złożyłem z kilku zepsutych, które udało się zdobyć od kolegów, których ojcowie pracowali w Niemczech. Takie czasy 😉 Samochód szału nie robił, ale jeździł i byłem z siebie na prawdę dumny, że udało się takiego śmieciowego składaka uruchomić 🙂

2. Który RCek (z tych, które obecnie posiadasz, lub posiadałeś w przeszłości) jest Twoim ulubionym?

Mój ulubiony, to aktualny Axial SCX10 II – Jeep Cherokee. Nie jest „ulubiony” z powodu tego, że jest na prawdę fajny, ale dla tego, że dzięki niemu mam możliwość spotykania się z fantastycznymi ludźmi na cotygodniowych WSW. Po co komu model jak musi się nim bawić sam?

3. Jaki jest Twój wymarzony model?

Wymarzony model już chyba mam. W Jeep’a włożyłem sporo pracy i serca i tak na prawdę nie planuję w najbliższym czasie żadnych zmian. Co nie znaczy, że nie chciałbym mieć całej stajni różnych modeli 😉

4. Co najbardziej lubisz w tym hobby?

Chyba nie różnię się bardzo od reszty i w tym temacie wiele nowego nie wymyślę. O spotykaniu się w miłym towarzystwie już pisałem, więc nie będę się powtarzał. Jest jeszcze jedna rzecz, którą uwielbiam w tym hobby (w sumie nie tylko w tym). Możliwość oderwania się od szarej codzienności. Rozkładam „garaż”, zaczynam dłubać i nawet nie zauważam jak mija czas. Nie myślę o pracy, problemach, rachunkach do zapłacenia i całej reszcie przytłaczających spraw. To samo na naszych WSW… 🙂

5. Jakie 4 rzeczy zawsze zabierasz ze sobą na wyprawy RCkowe?

Cztery? Serio? Chyba czterdzieści? Powiedzmy, że skrzynka z narzędziami i częściami zapasowymi załatwia jedną „rzecz”. Na szczęście nie przydają się zbyt często 😉 Samochodu, aparatury i baterii nie liczę bo to chyba oczywiste. Kurcze, niewiele tego zabieram. Hehe. A tak serio, to mam nadzieję, że z czasem uda mi się zaszczepić tym „szaleństwem” moją córkę (w tym roku kończy 5 lat) i będziemy razem jeździć jeździć 🙂